|
Get your own Box.net widget and share anywhere! |
Blog Marka Michałowskiego
Blog > Komentarze do wpisu
Europoziom
Prezydent Francji Nicolas Sarkozy oraz szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso ostro skrytykowali we wtorek w Parlamencie Europejskim prezydenta Czech Vaclava Klausa m.in. za porównania UE do ZSRR i niechęć do unijnej flagi. Czeski prezydent jest solą w oku unijnego establishmentu, bo ma odwagę mówić głośno co mu się w pomysłach eurokratów nie podoba. Pewnie dlatego podczas niedawnej wizyty na Hradczanach delegaci Parlamentu Europejskiego nie kryli swojej wrogości wobec gospodarza. Daniel Cohn-Bendit, szef frakcji Zielonych w PE, był
wyjątkowo nieuprzejmy wobec Klausa. Powiedział między innymi: „Pana pogląd na
Traktat Lizboński mnie nie interesuje, chcę wiedzieć, co Pan zrobi, aby
zatwierdził go czeski sejm i senat. Będzie Pan respektował demokratyczną wolę
przedstawicieli narodu? Będzie Pan musiał to podpisać. Co więcej, chcę, aby Pan
mi wyjaśnił, jaki jest poziom Pana przyjaźni w panem Declan Ganleyem
(finansował w Irlandii kampanię przeciwko przyjęciu Traktatu Lizbońskiego –
przyp. MM). Jak może Pan się spotykać z człowiekiem, co do którego nie jest
jasne, kto go opłaca? Będąc na swoim stanowisku, nie może się Pan z nim
spotykać”. Równie nietaktowny był Brian Crowley, irlandzki
eurodeputowany, który stwierdził: „Mój ojciec walczył
całe życie o niepodległość przeciw brytyjskiej dominacji. Wielu moich krewnych straciło z tego powodu życie.
Mogę sobie zatem pozwolić, żeby powiedzieć, że Irlandczycy chcą Traktatu
Lizbońskiego. Przez
fakt, że po przyjeździe do Irlandii spotkał się Pan z Ganleyem dopuścił się Pan
obrazy irlandzkiego narodu”. Co byście zrobili na miejscu prezydenta Czech? Ja,
gdyby zaproszeni przeze mnie goście zachowali się w tak arogancji sposób,
wywaliłbym ich ze swojego domu na zbity pysk. Klaus - z uwagi na pełniony urząd
- nie mógł tego zrobić. Oświadczył jedynie: „Muszę powiedzieć, że tym tonem
nikt jeszcze ze mną tutaj nie mówił przez 6 lat mojej prezydentury. Sądziłem, że taki styl komunikacji wobec nas
skończył się 19 lat temu” (razem z upadkiem komunizmu - przyp. Fronda.pl). Wściekły Crowley odparł na to: „Pan nie będzie mi mówił, jakie poglądy mają Irlandczycy. Jako Irlandczyk wiem to najlepiej”. Klaus ripostował: „Ja nie spekuluję o poglądach Irlandczyków. Ja tylko stwierdzam jakie są wymierne dane o ich stanowisku, wynikające z referendum”. Odnośnie Traktatu Lizbońskiego dodał: „Na dzień dzisiejszy nie mogę podpisać traktatu, bo nie leży na moim stole. Najpierw musi o tym zdecydować parlament. Dopiero wtedy ja będę się tą sprawą zajmował”. W sukurs Crowleyowi pośpieszył szef frakcji socjaldemokratów w PE Martin Schulz: „Z tego, co Pan mówił rozumiem, że irlandzkie ‘nie’ dla Traktatu, trzeba respektować. Co jednak z szacunkiem wobec głosów wyborców w Hiszpanii, w Luksemburgu, którzy znaczną większością głosów powiedzieli Traktatowi Lizbońskiemu ‘tak’?” Czeski prezydent znów był precyzyjny do bólu: „W UE jeszcze obowiązuje zasada jednomyślności, więc trzeba ją respektować. Unia może funkcjonować tylko wtedy, o ile respektowane są jej własne reguły i zasady”. Na
koniec brakiem taktu wykazał się przewodniczący Parlamentu Europejskiego
Hans-Gert Poettering, mówiąc: „Wreszcie chciałbym coś powiedzieć i opuścić ten pokój na dobre. To, żeby Pan nas porównywał do Związku
Sowieckiego, jest więcej niż niedopuszczalne”. Klaus odparł rzeczowo: „Ja nie
porównywałem Was ze Związkiem Sowieckim, słów ‘Związek Sowiecki’ nie
wypowiedziałem. Powiedziałem natomiast, że takiej atmosfery i stylu negocjacji
jak dziś nie doświadczyłem doprawdy przez minionych 19 lat w Republice
Czeskiej. Dziękuję Panom za możliwość spotkania z Wami, jako posłami PE. Jest
to doświadczenie odmienne od tych, które mam ze spotkań z prezydentami i
premierami krajów członkowskich UE”. Zapis tej debaty, w szczególności poziom jaki zaprezentowali europarlamentarzyści podczas spotkania na Hradczanach pozostawiam bez komentarza. środa, 17 grudnia 2008, moi_clienci
TrackBack
|